niedziela, 27 listopada 2016

Monument Valley

Po spędzeniu całego dnia w Wielkim Kanionie, wyruszyliśmy do Monument Valley. Miejsce to od razu podbiło moje serce. Miejsce to jest majestatyczne, niezwykłe, piękne.







Czerwony piasek oraz skały z czerwonego piaskowca to niesamowite widoki, które jak dotąd widziałam tylko na filmach o Indianach. Dolina jest gorąca i nie radziłabym wychodzić z samochodu bez okrycia głowy i okularów przeciwsłonecznych. Kolory żywe, nasycone. Fantastyczne kontrasty. Marzenie nie jednego fotografa. Ale Monument Vallley to nie jest zwykły Park Narodowy. To rezerwat Indian, Navajo, święte miejsce, w którym rodziny indiańskie mieszkały od pokoleń, a poznawanie ich kultury i obyczajów jest równie przyjemne i tajemnicze jak zwiedzanie zabytków doliny.




Po Monument Valley najlepiej poruszać się samochodem terenowym z napędem na cztery koła. My podróżowaliśmy Mercedesem i było to dosyć męczące. Piasek, wyboje, pagórki nie sprzyjały naszemu biedakowi. Samochód taki można wypożyczyć u Indian, tuż obok Visitor Center. Swoją drogą, w owym Visitor Center można zakupić oryginalne, skórzane łapacze snów. Są one jednak niesamowicie drogie. Można też zamówić coś w niewielkim barku, wyjść na taras widokowy i zajadać, podziwiając wielkie skamieniałości w oddali. 

Konie w Monument Valley także są atrakcją. Fotografować je można za niewielki napiwek, choć jeśli się go nie podaruje, nikt nas raczej nie zbeszta. Ja byłam po prostu miła i zostawiłam Indianom dolara w zamian za kilka zdjęć.






Na koniach można też odpłatnie się przejechać, jednak ja odpuściłam sobie taką formę rozrywki. Gorąco, tłumy oraz zmęczenie ciągłym bagażem na grzbiecie w postaci uradowanego, podnieconego turysty, zdecydowanie działa zwierzakom na niekorzyść.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz