Zatrzymaliśmy się w New Jersey i aby tam dotrzeć, musieliśmy przejechać przez Brooklyn Bridge! To było niesamowite. Pierwszy raz w życiu nie tylko widziałam most Brookliński ale i nim jechałam. Mieszkanie wynajmowała nam miła Pani, której język jednak też nie był najlepszy i zbyt twardy. No cóż.
Od razu wzięliśmy pociąg i pojechaliśmy na World Trade Center. Dookoła Memorialu 9/11 stało uzbrojone wojsko. Nie dziwiło mnie to.
Widać było i czuć, że miejsce to jest bardzo sentymentalne i emocjonalne dla Amerykanów. W tym miejscu każdy popada w zadumę i zamyślenie. Jest to miejsce smutne, spokojne i otoczone melancholijną aurą. Jeden z trzech wieżowców został odbudowany a w miejscu dwóch pozostałych stoją specyficzne fontanny, których "ramki" tworzą tablice, wypisane nazwiskami ofiar tej tragedii. Na tych właśnie tablicach znalazłam siedem nazwisk Polaków.
Prosto z WTC udaliśmy się na Liberty Island by zobaczyć Statuę Wolności. Przeszliśmy się pieszo, mimo, że od WTC do Wyspy trochę się szło. Okazało się też, że ktoś zostawił u nas w mieszkaniu dwa City Passy! Co to znaczy? To znaczy, że ktoś wykupił dwa "zbiory biletów" na wszystkie atrakcje NYC za jakieś 100$ i po prostu je zostawił. Pani, która wynajmowała nam mieszkanie powiedziała, byśmy je sobie wzięli. I tak oto dostaliśmy się m.in na Liberty Island i Empire State Building za darmo! ;)
Darowaliśmy sobie wspinaczkę na ową Statuę, ponieważ chętnych było zbyt wiele, były zbyt duże tłumy a Pani, która właśnie wydostała się z wnętrza Statuy, powiedziała nam, byśmy dobie darowali, bo wejście na górę w tym tłumie zajęło jej 3 godziny. Ups.
Kupiłam więc pamiątki i udaliśmy się z moim towarzyszem podróży z powrotem do NYC.
Kolejnego dnia udaliśmy się pociągiem znów na WTC, ponieważ stamtąd można było łatwo "odbić" metrem na inne obszary NYC. Nowojorskie metro to dla mnie absolutna masakra. Duszno, gorąco i niesamowicie tłoczno. Poruszanie się metrem było dla mnie udręką. Jechaliśmy oczywiście na Times Square.
Kolejnego dnia poszłam do Whole Foods i akurat trafiłam na promocję - organiczne hamburgery za 5$. Oczywiście, że musiałam jednego zjeść. Podeszłam więc do lady i przed moim nosem stał ekran dotykowy. Niesamowita rzecz, ponieważ wystarczyło dla mnie wybrać sobie rodzaj kotleta (organiczna wołowina, indyk lub burak) oraz dodatki, rodzaj bułki (bezglutenowa, pszenna, grahamka), rodzaj sosu, napój, zapłata. Potem otrzymywałam papierem z numerkiem i czekałam aż owy numerek zostanie wymówiony, wtedy podchodziłam do miłej Pani i odbierałam posiłek. Odżywiam się zdrowo i organicznie, więc ostatni raz hamburgera jadłam kilka ładnych lat temu. Ten nie dosyć, że był pyszny to jeszcze zdrowy i przygotowywany na oczach klientów więc każdy widział proces powstawania jego dania.
Kolejną atrakcją był Brooklyn Bridge. Weszłam na niego o zmroku, zeszłam nocą. Co mogę powiedzieć to to, że nocą wygląda on niesamowicie.
Ostatnim zwiedzonym przeze mnie miejscem były: Central Park, Nowojorska, sławna Biblioteka oraz Empire State Building. Widoki, jakie można ujrzeć z tego wieżowca są niesamowite i zapierają dech w piersi.
Nadszedł dzień mojego wylotu do Polski. Leciałam liniami Air France, przez Paryż. Byłam stęskniona. Z jednej strony tęskniłam za domem, z drugiej za Ameryką. Spełniłam swoje największe, życiowe marzenie. Byłam tutaj. Byłam w Ameryce. Przeżyłam to. Przeżyłam cudowną przygodę, poznałam cudowne osoby i widziałam miejsca, które na zawsze zapadną mi w pamięć. Wracając, siedząc w samolocie, czułam się na prawdę szczęśliwa. Wracałam do domu, przy sobie mając zdjęcia, pocztówki i mnóstwo innych pamiątek, które ledwo zmieściłam do torby. Obiecałam sobie, że wrócę do USA. Muszę zobaczyć Florydę, Bahamy i Kubę.
'They say we can't stay in America,
You can be free in America.'


















































